środa, 30 listopada 2016

Zamiast szczupaka małe płotki, czyli koniec przygody na lirze

Wcześniejsze założenia, jak to zwykle bywa, okazały się nieprawdziwe. Dolar póki co, ani myśli się osłabiać, a waluty „emerging markets”, ani myślą się umacniać. Początkowy obiecujący ruch „na południe” na parze USDTRY szybko osłabł, a kurs zaczął poruszać się w wąskim kanale bocznym. Ponieważ moje oczekiwania, co do gwałtownego umocnienia się liry zostały negatywnie zweryfikowane przez rynek, to podjąłem próbę pogrania w tej tworzącej się formacji. Co ciekawe, dodatkowo można było znaleźć częste zależności godzinowe powiązane z lokalnymi górkami i dołkami, więc szanse na zarobek rosły.



Przykładowo najbardziej prawdopodobny czas do zajęcia z sukcesem pozycji długiej, to godzinny piąta szósta rano, ale o tej porze broker zwiększa spread nawet dziesięciokrotnie. Tak więc musiałem ograniczyć się tylko do otwierania pozycji krótkich. W środę wieczorem kurs przestał się słuchać moich wyliczeń, więc trzeba kończyć zabawę. Przedłużanie takich zagrywek „na złodzieja” prowadzi nieuchronnie do tego, że zamiast my ich, to nas okradną.

Szczegóły zabawy w poniższym zestawieniu:



Często korci mnie, żeby dla różnych walut, czy towarów wyszukiwać takie zależności, ale wymaga to ślęczenia przy komputerze i zabawy w daytrading. A to na dłuższą metę jest mocno obciążające i psychicznie i czasowo. Pomimo, że mam (pewnie złudne) wrażenie, że byłbym niezły w takie gierki, to już się z tego wyleczyłem. Ostatnie trzy dni traktuję jako plan awaryjny - dobre wyjście z nieudanego zagrania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza