piątek, 11 marca 2016

Lokata na 3,5% oraz jak „zhakować” system (edukacji)

Jak wiadomo o dobre lokaty coraz trudniej. Dobre - czyli bez haczyków, limitów, czy innych udziwnień trudnych do spełnienia (no i jako tako oprocentowane). Ponieważ Komisja Nadzoru Finansowego zakończyła (o tydzień przedwcześnie:) zakładaną przeze mnie w marcu zeszłego roku roczną lokatę na 4% w SKOK Kasa Polska, to musiałem znaleźć kolejne miejsce na ulokowanie tych środków. Ponieważ góry (dobre lokaty) do Mahometa już nie przychodzą, to Osiołek musiał pójść do góry - a konkretnie na piąte piętro, gdzie mieści się oddział inwestycyjny banku BGŻ Optima. 


Konto mam tam już od pewnego czasu, więc nowym klientem nie jestem. A jednak po rozmowie z doradcą (tym razem w cale nie namolnym i uczciwie oferujący inne propozycje inwestycyjne) udało mi się „załatwić” kolejną lokatę bezkarną na trzy miesiące ze stałym oprocentowaniem 3,5% na kwotę sto tysięcy złotych (bez żadnych warunków dodatkowych). Tak więc łatwo nie jest, ale nadal jak się chce to można.


Teraz zaś zupełnie nowy wątek dotyczący edukacji naszych małoletnich pociech. W obecnym systemie szkolnictwa kluczowymi etapami jest rekrutacja do gimnazjów, liceów oraz wstęp na studia. Oczywiście mamy podstawówki i gimnazja rejonowe, gdzie zawsze będzie miejsce. Jednak większości rodziców zależy na jak najlepszej edukacji dla swoich dzieci. Wtedy dostanie się do dobrego gimnazjum, czy liceum nie jest łatwe, a w niektórych przypadkach nawet bardzo trudne. O liczbie punktów (kluczowych dla rekrutacji do dobrych szkół) decydują końcowe oceny na świadectwach oraz wyniki dodatkowych testów (szóstoklasisty, gimnazjalnych). W przypadku studiów wyniki punktowe z matury. Efektem tego, chcąc nie chcąc są „wyścigi szczurów” – korepetycje, ekstra zajęcia przygotowujące do końcowych egzaminów itp. itd. Istnieje alternatywna droga rekrutacyjna, czyli konkursy przedmiotowe i olimpiady. Laureaci takich konkursów są ustawowo nagradzani wstępem do wybranych przez siebie szkół z pominięciem standardowej rekrutacji. Niestety zostanie olimpijczykiem nie jest proste. Wymaga to przyswojenia znacznie obszerniejszej wiedzy niż podstawa programowa (polski, matematyka, biologia itd.) i wiele, wiele godzin nauki. Jest jednak jeden wyjątek…

Tym wyjątkiem są konkursy przedmiotowe z informatyki (organizowane na wszystkich poziomach – szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum). Są one bardzo specyficzne, gdyż w odróżnieniu od pozostałych przedmiotów, zakres umiejętności i wiedzy nijak się nie pokrywa z obowiązującym programem nauczania. Dzieci na lekcjach informatyki uczą się obsługi pakietów Office, Paint’a i innych tego typu „dupereli”, które za kilka lat pewnie nie będą już istniały. Natomiast konkursy informatyczne organizowane są przez specjalistyczne ośrodki dydaktyczne i polegają na programowaniu, a konkretnie na algorytmicznym rozwiązywaniu problemów logicznych (z wykorzystaniem języków logo, python, czy c++). Ponieważ jak pisałem powyżej w praktyce temat ten nie istnieje na lekcjach informatyki, a nauczyciele nie są w stanie w większości przypadków pomóc uczniom w odpowiednim przygotowaniu, to liczba uczestników jest stosunkowo mała. Dodatkowo poziom zawodów w odniesieniu do możliwości intelektualnych dzieciaków wymaga opanowania dużo mniejszego materiału, w porównaniu do innych konkursów przedmiotowych (a uprawnienia są takie same). Miałem okazję szkolić paru laureatów (wcale nie geniuszy) na poziomie szkoły podstawowej oraz gimnazjum i sukces jest w stanie osiągnąć każda osoba trochę uzdolniona matematycznie oraz odpowiednio pracowita – należy trochę zadań wcześniej przerobić żeby nabrać pewnej biegłości. Potrzeba tylko trochę wiedzy tajemnej ciemnej strony mocy, której nie uczą w zwykłej szkole. Żeby zobrazować w pełni o czym mówię przedstawiam poniżej rozwiązania trzech zadań (na cztery) w języku python z finalnego etapu tegorocznego konkursu Logia (województwo Mazowieckie).




Tyle wystarczyło napisać, żeby zostać laureatem konkursu gimnazjalnego. Te kilkadziesiąt linijek kodu pozwala „zhakować” system edukacji. I już koniec zmartwień ze szkoła, nauczycielami, ocenami, byle by dostać końcowe świadectwo, a dowolnie wybrane liceum i tak stoi otworem. Mimo tego rocznie nowych laureatów jest nie więcej niż 20 osób na terenie województwa. Dlaczego, dlatego, że większość ludzi jest bierna. Wspomniane przeze mnie ośrodki organizują specjalistyczne kursy pomagające przygotować się do tego typu rywalizacji – dzielą się wiedzą tajemną i to za darmo! Trzeba się jednak zainteresować, wykazać inicjatywę i pomóc własnym dzieciom.


Wniosek z tego jest taki. Dzięki temu, że większość ludzi jest bierna, aktywna jednostka ma dużo łatwiej w życiu. Nawet jak jest mniej inteligenta czy mądra. Po prostu ma mniejszą konkurencję. Trochę prawdy jest w powiedzeniu, że pieniądze leżą na ulicy, tylko większości się nie chce po nie schylić…

2 komentarze:

  1. Kolejny przydatny lifehack :) Moje dzieciaki są młodsze, więc na różne sposoby próbuję je zachęcić do programowania, ale niestety póki co rządzą "magia, kucyki i lego friends". Starsza męczyła mnie od miesięcy o maskotkę furby, więc kupiłem jej robocika sphero, któremu można programować zachowanie, ale nie zatrybiło :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic na siłę, choć nie do końca. Często rozmawiam z różnymi rodzicami, którzy narzekają na swoje dzieci, że leniwe, że gra tylko na komputerze, itd. Jak delikatnie podpytuje ile czasu z nimi spędzają, żeby pomóc w jakimś temacie, czy zainteresować chociażby sportem – zapisać na jakieś fajne zajęcia, to okazuje się, że nie ma na to czasu. Dużo ludzi uważa, że trzeba nakarmić i dobrze ubrać, a to wg mnie nie oto chodzi. Z własnego doświadczenia wiem, że ilość czasu wspólnie spędzona z własnymi pociechami przekłada się wykładniczo na późniejsze wzajemne relacje. Rzadko kiedy dzieciaki potrafią same się dopilnować i robić cos systematycznie, a bez tego nie ma szans na efekty. Dlatego rolą dorosłych jest wychwytywanie potencjalnych zdolności (naukowych, sportowych, czy muzycznych) - i pilnowanie systematycznej pracy zwłaszcza na etapie początkowym. Jak przychodzą efekty to dalej poleci samo. Jak nie to trudno, ale przynajmniej próbowaliśmy. W sumie dokładnie te same zasady jak na giełdzie czy forex. Tnij straty, pozwalaj zyskom (talentom) rosnąć:)

    OdpowiedzUsuń